dla Ciebie - kurs pierwszej pomocy


5h - Dorośli + PEDIATRYCZNY jak pomagać dorosłym + dziecku

   

 
AKTUALNE TERMINY SZKOLEŃ - każdego tygodnia:

 

- ŚRODA 11:00 - 14:30


ul. Szczęśliwicka 40

 

 

Na zamówienie w Siedzibie u Klienta.

 

 

 

 

 

Zapisy na e-mail lub telefonicznie.

 

Kurs daje zaliczenie na ocenę z pierwszej pomocy dla studentów APS.

 

Szkolenie dedykowane dla:

  • mam,
  • rodziców,
  • opiekunek,
  • pracowników Szkół i Przedszkoli.

 

Profilaktyka, to podstawa.

W krajach skandynawskich kupuje się przyszłej mamie lalkę/manekina niemowlaka i uczy się Ona jak pomóc swojemu dziecku, gdy się zadławi, lub serduszko się zatrzyma.

U nas mówi się "mądry Polak po szkodzie" - czas to zmienić!

 

Dowiecie sie Państwo jak skutecznie działać w stanach zagrożenia zdrowia i życia u Waszych pociech.

 

 

CENA stała dla osób indywidualnych:

 - 120zł / za osobę, zapytaj o promocje w dniu dzisiejszym.

 

Grupy - minimalna grupa to 4 - 10 osób,

w przypadku większych zamówień ceny negocjowane są indywidualnie!

 

Małżeństwom i studentom oferujemy 10% zniżki na nasze szkolenia!

 

Uczymy jak pomagać dzieciom.
Uczymy jak pomagać dzieciom.
PROGRAM
 
  1. Ocena sytuacji i zabezpieczenie miejsca wypadku.
  2. Badanie stanu poszkodowanego dziecka, kontrola czynności życiowych - ćwiczenia.
  3. Postępowanie z poszkodowanym dzieckiem nieprzytomnym - ćwiczenia.
  4. Resuscytacja krążeniowo - oddechowa.
  5. Pokaz RKO z automatyczną defibrylacją (BLS - AED).
  6. Zasady udzielania pierwszej pomocy - dzieci.
  7. Omdlenia, epilepsja.
  8. Zakrztuszenia – ćwiczenia.
  9. Krwotoki i poważne rany – ćwiczenia (3 x  pozoracje urazowe).
  10. Etyczne i prawne aspekty udzielania pierwszej pomocy.

 

Trzyletni Krystian uratował mamę.

 

Chłopczyk wezwał przez telefon pomoc, gdy mama chora na cukrzycę straciła przytomność. Ratunek przyszedł na czas dzięki przytomności operatorki policyjnego numeru alarmowego. Przed północą jedna z koleżanek dostała dziwny telefon: w słuchawce słychać było płacz dziecka. Po chwili ten sam malec dodzwonił się do Marty. - Mama źle się czuje - powtarzał. Roztrzęsiony nie potrafił jednak podać ani adresu, ani nazwiska.

Gdy połączenie zostało przerwane, pani Marta skojarzyła, że miesiąc wcześniej miała podobne zgłoszenie i przypomniała sobie, że dotyczyło ul. Kaliskiej. Wtedy matka Krystianka była na tyle przytomna, że zdołała podać adres.

Aby nie tracić czasu, policjanci powiadomili pogotowie ratunkowe. Karetka czekała na ul. Kaliskiej, a w komendzie ustalano dokładne dane. - Przeanalizowaliśmy interwencje sprzed miesiąca i znaleźliśmy ten adres - mówi Mirosław Micor, rzecznik łódzkiej policji.

Chwilę po tym lekarze i policjanci byli już pod drzwiami mieszkania. Otworzył je trzyletni Krystian, na podłodze w kuchni leżała jego nieprzytomna matka.

- Chłopiec uratował mamie życie - nie ma wątpliwości Danuta Korcz z Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego.

Kobieta straciła przytomność, bo spadł jej poziom cukru we krwi. Groziła jej śpiączka cukrzycowa i śmierć mózgu. Po podaniu leków poczuła się lepiej. Nie chciała jednak jechać do szpitala, bo nie miałby się kto zaopiekować Krystianem.

We wtorek czuła się już dobrze, a jej mały synek był bohaterem dnia. O rozmowę z nim zabiegały wszystkie media. Malec ani trochę nie był speszony zainteresowaniem dziennikarzy.

Gdy wyszedł na spacer z mamą i psem, trzymał w dłoni telefon komórkowy. Pokazywał, jak wybierał numer. - Jestem dumna z syna, że potrafił wezwać pomoc - mówiła pani Kinga, mama Krystianka.

Sama niewiele pamięta z niedzielnego wieczoru. Poszła do kuchni. Nagle poczuła się słabo, cukier, który trzymała w rękach, rozsypał się, a ona straciła przytomność. Ocknęła się dopiero, gdy w mieszkaniu był już lekarz z pogotowia ratunkowego. Wtedy dowiedziała się, że to synek wezwał pomoc.

- Uczyłam go tego - mówi pani Kinga. - Ustawiłam numer policji w szybkim wybieraniu w komórce. Pokazywałam Krystiankowi, gdzie ma nacisnąć, gdybym zasłabła.

Pani Marta, druga bohaterka tej historii, pracuje w policji od 2004 r. Nie pamięta, aby kiedykolwiek z prośbą o pomoc dzwoniło tak małe dziecko. Dlatego poprzedni telefon od Krystianka tak utkwił jej w pamięci. - To niesamowite - mówi. - Mój synek ma dopiero dwa lata. Na pewno nie byłby w stanie wezwać pomocy.

Rodziną Krystiana zainteresowali się policjanci. Chłopiec mieszka z rodzicami. W niedzielę, gdy zasłabła jego mama, ojciec był w pracy.

- Nie stwierdziliśmy, aby dziecko było zaniedbywane - mówi Mirosław Micor. - Jednak życie matki było dwukrotnie zagrożone, dlatego rodziną zaopiekował się dzielnicowy. Powiadomi również opiekę społeczną. Trzeba ich otoczyć opieką, aby podobne sytuacje w przyszłości się już nie powtórzyły.

16.03.2007, źródło Serwis Samorządowy PAP

Uratował mamę

Siedmioletni Kuba ze Świebodzic (Dolnośląskie), () błyskawicznie wezwał pogotowie do mamy, która w łazience straciła przytomność i była bliska zaczadzenia. () Pani Elżbieta była w domu tylko z synem, kiedy w łazience straciła przytomność. Chłopiec zadzwonił najpierw do dziadków, a kiedy ci nie odebrali, wykręcił alarmowy numer pogotowia. Kareta przyjechała błyskawicznie, bo Kuba powiedział dokładnie, co się stało i gdzie mieszka. Jego mama z powodu zatrucia spalinami z piecyka przez tydzień była w szpitalu. ()

2007-02-01, źródło Głos Polski

4-letni "lekarz" uratował swoją mamę

4-letni chłopiec z Liverpoolu uratował matce życie i otworzył lekarzom drzwi ubrany we własny lekarski fartuch. Mały Bradley Davies powitał sanitariuszy ubrany w biały kitelek i zabawkowy stetoskop, jednak pomoc, jakiej dzielił chorej na cukrzycę mamie, była jak najbardziej profesjonalna. Mama chłopca tłumaczyła mu wcześniej, w jaki sposób można podnieść poziom cukru, kiedy więc zaczęła tracić przytomność i wpadła w śpiączkę, dzielny malec nakarmił ją mlekiem i ciastkiem, a następnie zadzwonił po pogotowie.